Moje spotkanie z Bł. Ojcem Edmundem

Sięgając pamięcią wstecz nie potrafię przypomnieć sobie kiedy pierwszy raz spotkałam się z postacią bł. Edmunda. Zapewne słyszałam wielokrotnie o Nim kiedy uczestniczyłam w życiu parafii w Szczecinku gdzie pracują siostry. Nie wiem kiedy było pierwsze spotkanie ale wiem, że nie skończyło się na jednym....

Te spotkania trwają. Ilekroć otwieram Dziennik, kiedy czytam Ojca listy...trwają kiedy powierzam Jego wstawiennictwu codzienne sprawy tych których kocham, których stawia Pan na mojej drodze. Z każdym rokiem nasze spotkania są głębsze, z mojej strony oparte na większym zaufaniu, mam o czym Jemu mówić, prosić by pomagał, zapobiegał swoim wstawiennictwem u Boga w trudach tych, którzy proszą o modlitwę.

Wydaje mi się że wielkość naszego bł. Ojca Założyciela tkwi w tym, że on tak bardzo rozumiał ludzi. Myślę tak ponieważ sam chorował więc kiedy mówię Mu o dzieciach chorych mam pewność, że rozumie, miał wielkie ideały młodości więc bez obaw opowiadam Jemu o tym, co noszą w sercu moi znajomi chociażby Ci z którymi się uczę. Z nadzieją na Jego pomoc przedstawiam Mu biednych i tych którzy im pomagają, literatów i tych którym codziennie nasze siostry służą gdziekolwiek to jest.

Zauważyłam, że w kolejnych etapach formacji w różnych momentach życia spotkania ze słowami bł. Ojca Edmunda pozwalają mi bardziej go poznawać. W postulacie widziałam w nim wielkiego społecznika, oddanego bliźnim i od takiej strony czytałam Dziennik czy inne publikacje. Wówczas towarzyszyła mi znana dobrze myśl „ Każda dobra dusza jest jako ta świeca, która sama się spala a innym przyświeca”.

W dniu rozpoczęcia nowicjatu jedna z sióstr ofiarowała mi obrazek z fragmentem listu Bł. Edmunda „W uroczystej chwili waszych obłóczyn byłem duchem i sercem pomiędzy Wami...
Dziś już białe welony i niebieskie sukienki pokazują że nie światu ale Królowej nieba służycie” – codziennie w pismach Ojca szukałam wskazówek, pytałam o swoje miejsce i w Jego wskazaniach do nowicjuszek znajdowałam odpowiedzi, w Regule i poznawanych konstytucjach, na modlitwie, w świadectwach sióstr poprzedniczek wyczytywałam że można tak żyć i mało tego, że to jest droga dla mnie.

Obecnie codziennie kiedy siadam przy biurku towarzyszą mi słowa Ojca „ Najgorzej raz coś opuścić to już potem człowiek mniej i coraz mniej uważnym się staje! „ – przypominają mi te słowa o czujności nie napawają mnie lękiem ale są zachętą do wierności. Błogosławiony nasz Ojciec pomaga mi w oddaniu Bogu, bo on nigdy nie zatrzymuje na sobie. Każdego ranka przekazuje nam myśl, często pytam siebie w ciągu dnia czy ją pamiętam, czy jest dla mnie wskazówką zapewnieniem o bliskości Ojca Założyciela.
Błogosławiony Ojcze Edmundzie módl się bym nigdy od spotkań z Tobą nie uciekała, bym ich pragnęła i dzięki nim stawała się „coraz bardziej godną imienia Maryi”, które w momencie konsekracji zakonnej przyjęłam.

 s.M. Katarzyna Szulc