Wywiad z s. Anną
Spis treści
Wywiad z s. Anną
2
3
4
5
6

    Dziękując Bogu za łaskę powołania, za Rodzinę, z której wyszłam, za wszystkich, których Bóg postawił na mojej drodze życia, by s.Annaodkrywać Jego plany, by przejść przez tę bramę, którą jest sam Jezus, modlę się codziennie o nowe powołania, aby Ci którzy usłyszą Ten Głos zechcieli za nim iść nie zagłuszać go... Powołanie to nie jest nasza prywatna sprawa! Bo gdyby Ojciec Edmund Bojanowski zlekceważył Ten Głos, ile dzieci, chorych i ubogich nie doznałoby Miłości miłosiernej i Dobroci ludzkiej tak wspaniale promieniującej z serca tego świeckiego człowieka…? Gdyby Karol Wojtyła nie poszedł za Tym Głosem, nie byłoby tak wspaniałego kapłana, biskupa, papieża... a On tak pięknie wołał do młodych: „Nie bój się wypłyń na głębię, zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość, zniechęcenie i lęk. Na nowo wypłyń na głębię. Odkryj własnego ducha, przyjmij słowo Chrystusa. Zaufaj Mu i podejmij życiową misję. Nie lękaj się, wypłyń  na głębię. Jest przy tobie Chrystus!”
    Żniwo wielkie, ale robotników mało, módlmy się gorąco o nowe i liczne powołania do służby Bożej. Pomódl się o odwagę dla młodych ludzi, aby ochotnie odpowiadali na wezwanie Chrystusa.
    Proszę módl się także za tych, którzy już kroczą Jego śladami w kapłaństwie czy w życiu zakonnym, aby byli czytelnym znakiem obecności Boga wśród ludzi.

Kanga: Czy nie brakuje siostrze dziecka? Przecież to najpiękniejsze co może być! Mieć własne dziecko, tulić je... Kochać...
s.Anna:
Witam! Bardzo ciekawe pytanie!!! Otóż rzeczywiście będąc zdrową kobietą, takie pragnienia się pojawiają i nie ma w tym nic złego, że się pojawiają – jednak życie konsekrowane, całkowicie poświęcone Panu Bogu wymaga ode mnie aby te pragnienia właściwie ukierunkować. Tzn. jak??? Z pewnością słyszałaś takie wyrażenie macierzyństwo duchowe – na tym właśnie polega właściwie przeżywane powołanie do życia zakonnego. Jest to ogarnianie miłością tych ludzi, do których jestem posłana, wśród których Wola Pana Boga mnie postawiła, mam im okazywać, jak Dobry jest Bóg, któremu służę. Sama chyba zauważasz jak wiele jest dzisiaj smutnych ludzkich serc, jak wiele dzieci, którym rodzice nie okazują czułości, chociaż jest to ich dziecko!!! Jak wiele dzieci nie okazuje miłości, zrozumienia, pomocy swoim starszym rodzicom – ja staram się, na ile mogę zaspokoić choć trochę te ich ludzkie potrzeby – a wtedy sama się przekonuję, że „więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu”.
Pozdrawiam Cię Wielkanocnym pozdrowieniem:
Chrystus Zmartwychwstał Alleluja!

Justyna: A dlaczego siostra została siostrą, czy siostra miała jakieś powołanie?
s.Anna:
Dlaczego zostałam siostrą?
Zachęcam Cię abyś poczytała odpowiedzi na poprzednie podobne pytania, bo trudno mi się powtarzać… wiem, że to długa lektura… aż 5 stron… Druga część Twojego pytania brzmi: czy miałam jakieś powołanie? Droga Justyno bez powołania nie dałoby rady! Poważnie! Nie może być człowiek szczęśliwy, jeśli nie jest na miejscu, na które wzywa nas Bóg – powołanie to siła, która pozwala czuć się bezpiecznie, że jestem, idę, robię to, do czego wzywa mnie mój Stworzyciel – Bóg który tak mnie kocha, że Sam chce mnie prowadzić do Nieba. Zdaję sobie sprawę z tego, że słowo Powołanie brzmi dla ciebie jakoś abstrakcyjnie, skoro piszesz: JAKIEŚ POWOŁANIE – nie mniej jednak ufam, że sama kiedyś doświadczysz, że jest taka droga życia, na której będziesz czuła się jak w ubraniu o właściwym rozmiarze… inaczej albo będzie wszystko za ciasne, niewygodne, albo za duże, że można powiedzieć po prostu: NIE DLA MNIE!
Życzę radosnego i pełnego ufności odkrywania drogi powołania

Arleta: Czy każda kandydatka na Siostrę staje się nią? Jakie testy musi przejść dziewczyna w etapach stawania się Siostrą?
s.Anna:
Witam Cię Arletko!
Jeśli kandydatka kieruje się szczerą intencją służenia Panu Bogu całym sercem i ze wszystkich swych sił i WEDŁUG WOLI PANA BOGA, to po odpowiednim czasie formacji zostaje ona dopuszczona do złożenia pierwszych, a potem kolejnych ślubów zakonnych. Testy o których piszesz, brzmią bardzo groźnie… W zgromadzeniach nie testuje się kandydatów, to byłoby zbyt biurokratyczne!!! Nie jest to sprawa testów na inteligencję, pochodzenie, wykształcenie… Przełożeni każdego zgromadzenia zobowiązani są jednak do wspierania kandydatów w rozeznawaniu autentyczności powołania… wbrew pozorom to nie jest taka prosta sprawa, wymaga nieustannej modlitwy i otwierania się na Światło Ducha Świętego, aby decyzje, które podejmują były po myśli Bożej.

Czy sióstr służebniczek można o wszystko zapytać, wiedząc że nas nie wyśmieją albo nie pójdą do kogoś i powiedzą? Czy można im ufać?
s.Anna:
Moja Droga!
Twoje pytanie jest bardzo zasadne, bo:
- pytania i odpowiedzi zostają na naszej stronie młodzieżowej,
- odpowiada na nie siostra, której może nigdy nie widziałaś… tyle co na zdjęciu…
- no i skąd mieć pewność, że to, o co pytasz, nie będzie potem powodem jakiś niejasności czy kłopotów… jeśli ktoś ze złej woli zechce zrobić z tego jakąś sensację…?
Otóż ze swej strony mogę Cię zapewnić, że do każdego pytania podchodzę bardzo poważnie, indywidualnie i odpowiedzialnie. Jeśli przysyłacie do nas jakieś pytania, które dotyczą bardzo osobistych lub rodzinnych spraw – odpowiadam bezpośrednio na adres mailowy nie umieszczając tego na stronie – i tutaj jest mój argument na to, że możesz mnie pytać o wszystko… jeśli nie będę mogła ci odpowiedzieć natychmiast, to zapytam bardziej kompetentnych osób – oczywiście bez określania, kto, skąd i dlaczego ma taki problem… Nie mogę Cię zapewnić o takiej postawie wszystkich sióstr…, bo każdy człowiek może ręczyć tylko za siebie – a sama przyznasz, że trudno nawet samemu sobie czasem zaufać… bo słabi jesteśmy… i grzeszni, ale piękne jest to, że takimi nas ukochał Bóg, wydając na śmierć swojego jedynaka Jezusa. Bóg przeznaczył człowieka do życia we wspólnocie – dlatego mamy sobie nawzajem pomagać w drodze do świętości… Zatem ja czekam! Jeśli chcesz możesz napisać, zadzwonić albo przyjechać do Dębicy!
Pozdrawiam Cię w radości wielkanocnego Alleluja!!

Kasia: Co siostra sądzi o duchowości w dzisiejszych czasach? Czy ma ona duże znaczenie?
s.Anna:
Droga Kasiu! Słowo DUCHOWOŚĆ jest bardzo szerokim pojęciem. Sądzę, że masz na myśli życie duchowe współczesnego człowieka. I w tej kwestii, jeśli Ci mam napisać swoje zdanie i swoje obserwacje, to ze smutkiem muszę Ci napisać, że świat XXI wieku nie pomaga ludziom dbać o ducha! Nie pomaga, bo ciągle jest coś do zrobienia, bo trzeba wciąż zarabiać na utrzymanie, bo chcemy coraz więcej mieć, ciągle nam czegoś mało, a gdy zabraknie zdrowia, lat przybędzie, wtedy już nie ma się siły, aby dbać o życie duchowe… są inne zmartwienia: zdrowotne, rodzinne, społeczne. Dlatego też uważam, że do troski o życie duchowe trzeba wdrażać człowieka od najmłodszych jego lat, trzeba dziś uczyć dzieci, że ważne jest nie tylko to, co widać na zewnątrz, ale również to, kim człowiek jest, kim się staje, czy zdolny jest do ofiary, solidarności ze słabszymi a nie tylko wpływowymi osobami. Jako katechetka staram się uczyć moich uczniów życia w prawdzie, życia w którym jest czas na zajęcia pozalekcyjne, na odpoczynek ale też na chwilę zatrzymania, refleksji i modlitwy osobistej i wspólnotowej. Młody człowiek dziś nie może wstydzić się znaku krzyża, różańca w dłoni, tożsamości chrześcijańskiej, kratek konfesjonału i przyjmowania Ciała Chrystusa! Bo jeśli się skończy to wszystko za czym tak dziś ludzie gonią: kariera, dostatek, prestiż – jeśli to wszystko nagle się urwie… to gdzie szukać sensu… gdzie dostrzec cel i wartość dalszego życia na ziemi? No właśnie! Jeśli człowiek pamięta, że jest obrazem Boga i ma nie tylko ciało ale i duszę, to będzie nie tylko karmił ciało ale i duszy nie da umrzeć śmiercią głodową…! A gdy ciało osłabnie to dusza będzie mogła zapłonąć mocą Boga, który czeka na nas w Niebie! Życie duchowe dziś zostało przysypane zmysłowością, majętnością, wygodą… bo jeśli ja słyszę od młodych, że to wstyd przed kolegami iść do Komunii Świętej? To co dopiero mówić o zaangażowaniu świeckich w liturgię, w życie Kościoła? Dlatego trzeba nam się modlić o świętość i radykalizm życia chrześcijan. Bo potrzebujemy gorących serc katolików a nie letnich, oziębłych, którzy są jak przewrócone znaki drogowe…
Z Bogiem!

Chcesz pytać dalej?
Napisz…odpowiem na Twoje pytanie.

Pytanie :: Wpisz tutaj swoje pytanie
 
 
Twój email :: Jeśli chcesz otrzymać odpowiedź, wpisz tutaj swój email.