| Fenomen mojego powołania |
|
|
|
|
To jedno słowo jest jak ocean z całym swym bogactwem podwodnego świata, a każdy dzień jak jedna jego kropelka, która złączona z drugą tworzy całość - kształt życia, które zobaczę dopiero po drugiej stronie. Wierzę, że tę całość pokaże mi kiedyś Bóg, że razem przepłyniemy jeszcze raz tym oceanem mojego życia, z jedną różnicą, On będzie wówczas obok mnie, widzialny, obecny Osobowo, nie będzie już potrzebna mi wiara i nadzieja, pozostanie tylko Miłość. Piękno mojego powołania widzę już u samego jego początku „To Bóg wybrał mnie przed założeniem świata”, „nadał mi imię jeszcze nim poczęłam się w łonie mej matki”. Czyż to nie wspaniałe, że Ktoś zapragnął abym zaistniała?!, Ktoś bardzo chciał abym żyła , To musiał być Ktoś kto mnie kocha! Ta Miłość pozwoliła zobaczyć mi świat w kochającej rodzinie, otoczyła mnie gronem mojego rodzeństwa, ta Miłość poprzez chrzest dała mi nowe życie, pragnęła abym stając się Bożym – Jego dzieckiem mogła, kiedyś powrócić do Domu Ojca. Dzięki Tej Miłości okazywanej mi przez najbliższych i tych wszystkich, których Bóg postawił na mej drodze, kształtowało się moje wychowanie, moja wiara... Pomimo różnych doświadczeń radosnych i trudnych młodzieńczego życia, wiem, że to Miłość która „ukochała mnie od wieków” zawsze była blisko, czasem Jej nie chciałam, czasem odstawiałam na dolne półki mego życia – a Ona milcząca zawsze była blisko… Kiedy nadszedł czas wyboru: Co dalej? Wybrałam…drogę za Miłością…. To nie ja, to Miłość mnie wybrała! Pełna młodzieńczego zapału, sił i energii, świętych obietnic i wszystkiego co tylko mogło pomieścić się w moim młodym sercu – ruszyłam za Miłością, aby się uczyć kochać i żyć tak jak Ona. A Miłość ruszyła ze mną, tylko z jedną różnicą, - O na spokojna, łagodna , cicha, cierpliwa, miłosierna… Chciałam być od razu święta… najlepsza, najpokorniejsza z wszystkich, a Miłość mówiła: powoli! Nie zawsze Jej słuchałam, czasem chciałam aby nic nie mówiła, aby odeszła sobie gdzieś, a ja zakonne życie zbuduję po swojemu. Jeszcze czasem dziś to mi się zdarza... Moja Miłość nigdy nie odeszła ode mnie. Odsunęła się czasem parę kroków dalej nie odbierając mi wolności, odsunęła się na chwilę aby pozwolić dojrzeć moim myślom… mojej wierze… mojej własnej miłości. Zawsze potem wracałam i wracam do mojej Miłości, bo dziś już wiem, że bez Niej nic nie potrafię, nie jestem w stanie kochać, wierzyć i żyć. W czym kryje się piękno mojego zakonnego powołania ? Ta Miłość – mój Bóg, który zapragnął abym zaistniała, od wieków jest ze mną jest przy mnie. Jego obecność jest jak „lekki powiew wiatru”. Trzeba głębokiej ciszy, zamyślenia, trzeba pragnąć usłyszeć Go w sobie a wtedy „wszystko jest możliwe”. Wtedy droga już nie jest taka trudna, wtedy wolność ma prawdziwe imię, wtedy można prawdziwie kochać wszystkich, których Pan stawia na drodze życia, wszystkich, do których posyła …Wtedy świadomość grzechu, słabości nie przeraża a wiara w Miłosierdzie uspokaja. Wtedy umie się być „ostatnim”, wtedy chce się pokornie stanąć z tyłu za Miłością i iść powoli krok w krok i od Niej się uczyć. Wtedy nie liczy się już swoich osiągnięć czy strat, chce się po prostu prawdziwie kochać i żyć dla Boga i drugiego człowieka. Wówczas tylko Miłość staje się ważna, tylko Ona nadaje życiu sens. To jest właśnie piękno mojego powołania do życia, do mojego Zgromadzenia. Bóg – Nieskończona Miłość ofiaruje nam Siebie, tak bardzo ofiaruje się w Swoim Synu Jezusie Chrystusie. On zaprasza nas abyśmy tę Miłość przyjęli i abyśmy tak jak On potrafili też Miłość ofiarować. I choć wciąż uczę się żyć i choć wciąż upadam, to znów się podnoszę, wiem że warto! Warto oddać życie tej jedynej Miłości, której na imię Bóg! On daje nam Miłość za darmo, zupełnie za darmo! Odpowiedź należy do nas… A kiedy ktoś odda życie dla Niego „stokroć więcej otrzyma” - ja doświadczam tej prawdy w codzienności i Tobie życzę abyś odnalazła tę Miłość, Ona jest bardzo blisko, spróbuj usłyszeć Jej głos w Twoim sercu , w Twoim życiu. s.M. Agnieszka Pawełek |





