- Słowo Boże
-
Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: "Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha". Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami!" Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: "Panie, dopomóż mi!" On jednak odparł: "Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.
- Rozważanie
-
Ta kobieta kananejska nie należała do towarzystwa Jezusa, nie myślała jak Apostołowie, a nawet nie była z narodu wybranego. Jakim prawem więc mogła się spodziewać Jezusowej interwencji. Dzisiaj też takich nie brak, można by tu wymienić całą listę: niechrześcijan, ateistów, członków sekt i innych. Nieraz mamy ochotę powiedzieć: „Jezu, odpraw ich”. I rzeczywiście, Jezus ukrył swój największy skarb w Kościele. To tu otrzymamy Jego przebaczenie, łaski i błogosławieństwo, a nawie życie na wieki.
A co z tą kobietą?
A co z innowiercami?
Drzwiami, które otwierają Jezusowe serce jest wiara.
Wyznawcy Mahometa, którzy poszukują Jezusa, słuchają potajemnie na pustyni Ewangelii, dotykając ołtarza, zostają uzdrowieni z chorób.
To jest pragnienie dotknięcia Jezusa, a pragnienie rodzi wiarę.
Wiara zaś otwiera serce Boga, które daje łaski.