Jesteś tutaj:
| Drogowskaz |
|
|
|
|
W głowie układany plan dnia zamącił wyłaniający się zza mgły obraz biegnących dzieci jakby wprost na niego a za nimi niedowiary, Mistrz ks. Jakub Siwicki, nie to niemożliwe, może mam gorączkę pomyślał, przecież to niemożliwe by On tu był. Mam na pewno gorączkę, to nie możliwe… to niemożliwe powtarzał. Trwało to dobrą chwilę. Dzieci były smutne, zapłakane, trzymały się za ręce, miały może 5 może 7 lat, drobne takie wiejskie dzieci, niewinne, proste, szczere z uśmiechu . Nie mówiły nic tylko ten wzrok i słowa mistrza – Edmundzie one są twoje zajmij się nimi! Edmundzie one potrzebują ciebie! Mistrz zniknął zanim zdążył coś powiedzieć, zanim otworzył usta by zapytać jak to moje, jak mam się nimi zająć. Ja mężczyzna? Droga do domu Matki minęła jak jedna sekunda. Pozostało to wezwanie. Co to ma znaczyć – myślał cały czas? Co ja nam zrobić przecież, jak to one są moje. To sekret, który tego dnia rozrywał jego serce i ilekroć zostawał sam, słyszał słowa mistrza i ten gest, wieź je one są Twoje. Wieczorem pisząc w Dzienniku myśl powracała. Trwając na wieczornej modlitwie czytał Słowo, które ma moc i tam przyszła myśl, że wziąć dzieci to przyjąć je … ale jak...ja … Jak cię zrozumieć tajemnico, myślał w nocy kiedy nie mógł spać. Rankiem następnego dnia miał nadzieję, że w drodze, tej samej co wczoraj, dostanie kolejną wskazówkę…,ale nic nie było. W Gostyniu gwarno mnóstwo ludzi na ulicy, dzieci same biegające, a w nim ponownie ta myśl - weź je one są Twoje. Po epidemii cholery coraz więcej dzieci jest samotnych, opuszczonych, rodzice zapracowani w polu, niezaradni, a one same głodne, bez zajęcia. Co począć aby im pomóc? Dziecko potrzebuje ciepła kobiecego, aby ochronić wartości jakie ma w sobie. Dzieci szczere, niewinne, najdroższy skarb Zbawiciela. Codziennie swoje serce i to, co ukryte w nim oddawał Pani, do której domu każdego dnia zmierzał. I myślał - wszystko w ręku Boga – skoro Mistrz wskazał, że mam się nimi zająć to on wiedział, że Bóg da znak. Nie trzeba było długo czekać, trzeba zgodzić się na Plan by przejrzeć. Każdy kolejny dzień dawał odpowiedź, jak wziąć dzieci, jak im pomóc. Dom od Franciszki Przewoźnej – dziewczęta wiejskie młode chętne by służyć dzieciom same przychodzą jakby wiedziały że powołane są by służyć! Znaki trzeba odczytywać, ale aby je rozpoznać trzeba zaglądać do Kodeksu tego ukrytego w sercu tego ,które ma Moc – do Słowa życia, trzeba też kontaktować się z Instruktorem. Drogowskaz jaki odczytał Edmund nadał Mu nowy kierunek sprawił, że Jego życie nabrało inny sens i cel podróży. Okazuje się, że nawet jak po ludzku ziarno obumiera to dzięki Bożej Opatrzności ziarno daje plon. |



Ranek był wyjątkowo mglisty i zimny jak na wiosenną porę roku. Pomimo chłodu wewnętrzny nakaz kazał wstać i iść by spotkać się z Najwyższym, by mieć siłę do pracy, by spotykać się z ludźmi. Wychodząc z domu ledwo było widać kopułę Domu Matki gdzie kierował pierwsze kroki każdego poranka, jednak wiara i wydeptana droga były najlepszą busolą.