Jesteś tutaj:
| Rodzina |
|
|
|
|
To sielańskie życie rodzinne zakłócały nasilające się sprzeczki między dorastającym rodzeństwem a rodzicami . Przestały cieszyć wspólne spotkania i wspólna praca. Zamiast rozmów panowało milczenie lub ostre i cierpkie słowa. Dobra i mądra mama wiedziała, że nie może tak być. Czuła w sercu, że nic dobrego z tego nie będzie. Pewnego dnia bardzo szarego i jesiennego, najstarszy syn powiedział: „Odchodzę stąd, nie chcę tu być”. Od tego dnia powoli odchodzili następni mówiąc lub nic nie mówiąc: „Po co nam rodzina, lepiej poszukać swojego domu”. Z każdym odejściem dziecka, las wokół domu państwa Wiewiórczaków tracił kolory, mało tego - gałęzie wykrzywiały się, a orzeszki te ulubione nie smakowały jak zawsze. Wszystko wokół traciło kolor i smak. Wielki rodzinny dom stał się pusty i smutny. Aż trudno było ze sobą rozmawiać. Tata nic nie mówił tylko drapał się po głowie, a mama chodziła od okna do okna i myślała co zrobić. Pewnego dnia, kiedy było bardzo smutno i szaro, i nawet niebo płakało, mądra mama wstała wcześnie rano i wyruszyła w las. Chodziła od drzewa do drzewa, by odszukać swoje dzieci. Każdemu pojedynczo mówiła: „Przyjdź dziś wieczorem do domu, ogrzejesz się i sami sobie porozmawiamy. Weź tylko jedną gałązkę do wspólnego ognia”. Chodziła od domku do domku, zapraszała i zapewniała o tym, by się nie bać. Nikt z dzieci nie wiedział, że dobra i mądra mama zaprosiła ich wszystkich. Każdemu tylko proponowała: „Weź tylko jedną gałązkę do wspólnego ognia”. I tak tego dnia, gdy nawet niebo płakało, zebrała się cała rodzina. Każdy wchodząc był zdziwiony widząc rodzeństwo. Nikt jednak nie miał odwagi wstać i uciec, każdy miał w ręku gałązkę. Mama przemówiła patrząc każdemu w oczy. "Dzieci moje kochane - wiewióreczki najdroższe, proszę, spróbujcie złamać gałązkę jaką przynieśliście. Widzę, że wam się udało. Tak, bo to tylko jedna drobna gałązka - teraz połóżcie gałązki na środku pokoju w jednym miejscu. Dziękuję wam. Zobaczcie jak dużo gałązek się zebrało”. Powiedziała do najstarszego syna: „Weź w swoje dłonie gałązki i spróbuj je złamać”. Syn wziął, ale nie mógł. Nie było już tak łatwo jak wcześniej. Potem dała następnemu i tak wszystkim po kolei. Podała także silnemu tacie - jemu też się nie udało. Wówczas ze swoim uśmiechem spojrzała z miłością na wszystkich i powiedziała: „Jedną gałązkę łatwo złamać, bo jest sama i drobna. Ale nie można złamać dziewięciu gałązek, czyli nie można złamać rodziny. Bo rodzina mimo burz, mimo grzmotów jest rodziną. Dzieci, nic nie może nas złamać. Proszę, pamiętajcie o tym. Samemu nic nie wychodzi, i samemu nawet orzeszek nie smakuje tak jak w domu”. Dzieci nic nie mówiły tylko w ciszy uściskali się nawzajem. A mądra mama ze spiżarki przyniosła koszyczek orzeszków. W naszym życiu rodzinnym przeżywamy różne sytuacje. Każda rodzina ma swoją tajemnicę, swoją tradycję i swoją wyjątkową historię. Pomyśl o swojej rodzinie …, podziękuj, przebacz i proszę jak możesz, zapamiętaj słowa bł. Edmunda Bojanowskiego: „Najwyższym celem wychowania jest aby człowiek stał się obrazem i podobieństwem Boga na ziemi. Ponadto wychowanie jest zachowaniem obyczajów rodzimych – ma charakter zachowawczy tych zwyczajów, z których idą obyczaje” |



W pewnym małym lesie, nieopodal wielkiego miasta, żyła pewna rodzina Wiewiórczaków. Była wyjątkowa jak każda, ponieważ panowała w niej swoista dla „Wiewiórek” atmosfera. Należeli do niej tata Pan Wiewiórczak, jego bardzo dobra i mądra żona - Pani Wiewiórczakowa oraz ich siedmioro uroczych dzieci. Dzieci Wiewiórczaków były w różnym wieku, razem tworzyli zgrany zespół. Ich codzienność to leśna szkoła u Dobrej nauczycielki - pani Sowy, wspólne zabawy z przyjaciółmi, a także nawzajem ze sobą. Oczywiście nie brakowało też wspólnej pracy przy zbieraniu orzeszków i porządkowaniu domku.