Jesteś tutaj:
| Odczytać niewidzialne |
|
|
|
|
W naszej zabieganej codzienności nie zawsze dostrzegamy, to co tak naprawdę w życiu jest ważne. Dopiero wtedy, gdy się zatrzymamy, gdy naszą myślą ogarniemy to wszystko co wokół nas, wtedy dostrzegamy to, co dla oczu jest niewidzialne. Jezus tak bardzo ukochał człowieka, że chciał nam zostawić dar, największy dar jaki może być dany osobie, którą się kocha. Dlatego zostawił nam Siebie, pod postacią chleba i wina. Eucharystia jest największym darem jaki Jezus mógł nam pozostawić tu na ziemi. To właśnie podczas Mszy Św. działa sam Jezus Chrystus, to On ma moc mnie przemieniać. Jest jednak jeden warunek, muszę Mu na to pozwolić, aby On mógł we mnie działać. Jezus potrzebuje mojego przyzwolenia, otwarcia serca, a wtedy On będzie mi powoli wskazywał jaką drogę dla mnie przygotował, co jest Jego zamiarem wobec mnie samej. W Eucharystii Jezus łączy się z człowiekiem, daje się człowiekowi w pełnym zaufaniu, ofiarowuje się nam, dlatego że nas kocha i wie, że Go potrzebujemy, aby kroczyć Bożymi drogami. Czytając życiorys bł. Edmunda Bojanowskiego, który jest założycielem Zgromadzenia Sióstr Służebniczek BDNP, do którego należę, można się zastanawiać skąd Edmund czerpał siły i pomysły do służby drugiemu człowiekowi. Rzeczywiście Bojanowski śpieszył z pomocą biednym, odwiedzał chorych, którym poświęcał dużo czasu, oraz zatroszczył się o dzieci, które pozostawały bez opieki rodziców lub były sierotami. To właśnie dla nich stworzył ochronkę, miejsce, gdzie mogły się w pełni rozwijać duchowo, umysłowo i fizycznie. Ludzie współcześni Edmundowi patrzyli z podziwem na te wszystkie dzieła, które on podejmował. Przecież był on całe życie naznaczony cierpieniem spowodowanym chorobą, utratą bliskich osób i innymi trudami dnia codziennego. Skąd ten fizycznie słaby człowiek miał tyle w sobie mocy? Czytając jego dziennik bardzo szybko możemy zauważyć, co było jego źródłem siły. Edmund bardzo często, prawie codziennie uczestniczył we Mszy Św., mimo że miał kilka kilometrów do kościoła i drogę tę trzeba było przebyć pieszo. Kościół na Świętej Górze w Gostyniu stał się jego drugim domem, spędzał tam wiele godzin. Eucharystia była najważniejszym wydarzeniem danego dnia. Przyjmując Jezusa w komunii Edmund łączył się z Nim ciałem i duszą. To Jezus Chrystus dawał tę siłę i moc do działania, które było przepełnione Bożą miłością i dobrocią. Ponieważ siła człowieka nie jest ukryta w sferze fizycznej, ale we wnętrzu, w sercu człowieka. Bojanowski dobrze o tym wiedział, dlatego zakładając nasze Zgromadzenie Sióstr Służebniczek bardzo mocno podkreślał uczestnictwo w Mszy Św. i przyjmowanie komunii, było to dla niego bardzo ważne, ponieważ sam się przekonał, że w tym leży cała siła do pięknego życia i działania dla dobra innych. Mówił: „Życie piękne ma człowiek wtedy, kiedy jest otwarty na Boga”. Do dziś dnia pamiętamy o jego wskazówce i codziennie uczestniczymy w Mszy Św., aby żyć Chrystusem i ludziom do których jesteśmy posłane jako siostry zanieść Chrystusa, Jego dobroć i miłość. Przyjmując Jezusa w komunii świętej stajemy się Jego domem, domem w którym On przebywa, gdzie mieszka, po prostu jest z nami. Jest to wspaniały dar jaki otrzymałyśmy od Boga, któremu powiedziałyśmy TAK na całe nasze życie. Warto, aby każdy człowiek zastanowił się nad swoim życiem: Co dla mnie jest ważne? Gdzie szukam siły, która przeprowadzi przez różne zawiłości, da moc do działania i doprowadzi do celu jakim jest Bóg. Potocznie się mówi, że: Czym człowiek się karmi, tym żyje. Jeśli ktoś „karmi się” telewizją, Internetem, sukcesem, kłopotami, zabieganiem za wszystkim, dobrym samopoczuciem, wygodą, bogactwem; wtedy w pewnym momencie może zdać sobie sprawę, że to go prowadzi do ślepej uliczki i doznaje pustki w życiu. Dlatego warto już dziś wrócić do źródła miłości Boga jakie tkwi w Eucharystii, jeśli będziemy się karmili Ciałem i Krwią Chrystusa, wtedy będziemy Nim żyli, On będzie z nami zawsze i wszędzie i przeprowadzi nas nawet przez największe trudy życia oraz da nam pełnię szczęścia.
s. M. Agnieszka Krajnik sł. BDNP |



